Sklep ratowniczy
Przez ostatnie tygodnie lipca miałem prawdziwe urwanie głowy pracy. Obsługuję sklep ratowniczy, a dokładniej - jego stronę internetową. Zajmuję się zbieraniem zamówień, przygotowywaniem przesyłek, adresowaniem i oczywiście wysyłaniem.
W okresie wakacyjnym zawsze jest wzmożony ruch, dlatego pracowaliśmy ciężko nawet po godzinach. Trudno, tak wyszło. Nikt nie robił tego oczywiście za darmo, będą premie i to spore. Pracy było o tyle więcej, że dwóch z naszych kolegów - przyjętych na początku roku – poszło na zwolnienie lekarskie. Szef w czerwcu podpisał z nimi umowę na stałe. Trudno, choroba nie wybiera. Dzisiaj jednak nasza koleżanka przyszła do pracy i przyniosła nam pocztówkę od nich pod tytułem: "Pozdrowienia z Grecji!". Każdy czasem lawiruje jak może, to fakt, ale bez przesady. Wszyscy chwielibyśmy pójść na urlop, ale nasz sklep ratowniczy musi funkcjonować. Wielu pracowników firmy było zbulwersowanych całą sprawą i od razu myślało nad zgłoszeniem takiego nadużycia do ZUS-u. Ale kto chciałby uchodzić za donosiciela? Jednak złość na kolegów jest tak wielka, że pewnie przypadkiem, pocztówka przysłana przez nich trafi dziwnym zbiegiem okoliczności na biurko szefa.
W okresie wakacyjnym zawsze jest wzmożony ruch, dlatego pracowaliśmy ciężko nawet po godzinach. Trudno, tak wyszło. Nikt nie robił tego oczywiście za darmo, będą premie i to spore. Pracy było o tyle więcej, że dwóch z naszych kolegów - przyjętych na początku roku – poszło na zwolnienie lekarskie. Szef w czerwcu podpisał z nimi umowę na stałe. Trudno, choroba nie wybiera. Dzisiaj jednak nasza koleżanka przyszła do pracy i przyniosła nam pocztówkę od nich pod tytułem: "Pozdrowienia z Grecji!". Każdy czasem lawiruje jak może, to fakt, ale bez przesady. Wszyscy chwielibyśmy pójść na urlop, ale nasz sklep ratowniczy musi funkcjonować. Wielu pracowników firmy było zbulwersowanych całą sprawą i od razu myślało nad zgłoszeniem takiego nadużycia do ZUS-u. Ale kto chciałby uchodzić za donosiciela? Jednak złość na kolegów jest tak wielka, że pewnie przypadkiem, pocztówka przysłana przez nich trafi dziwnym zbiegiem okoliczności na biurko szefa.
07.02.2012 o godz. 10:50


